Tak trudno pogodzić się ze stratą…

Kiedy jesteśmy w okresie średniej dorosłości, tak już po około 40-45 roku życia, to czas, kiedy nasze najstarsze (lub jedyne) dziecko rozpoczyna studenckie życie. Pomału opuszcza więc rodzinne gniazdo, początkowo w celu zdobycia wiedzy, a z czasem i pracy, chcąc się zupełnie usamodzielnić.

Jest to okres najbardziej trudny dla wielu matek. Z badań wynika, że dotyka on około 25-30% kobiet i najczęściej zanika dopiero po około dwóch latach od opuszczenia przez dziecka/dzieci domu rodzinnego. Co ciekawe, może się również pojawić u mężczyzn, szczególnie jeżeli mają oni poczucie, że zaniedbywali swoje dzieci i nie poświęcali im wystarczająco dużo czasu w przeszłości, jednak w tym przypadku pojawia się niezwykle rzadko.

Okres ten nazywany jest syndromem pustego gniazda. To, jak przez niego przejdziemy, zależy nie tylko od naszego charakteru i sposobu zachowania się wobec naszego dziecka, lecz też od czynników zewnętrznych, niekoniecznie od nas zależnych.

Najtrudniej będzie nam wtedy, kiedy całe swoje życie poświeciliśmy na wychowanie dziecka. Jeśli nie pracujemy zawodowo i całkowicie rezygnujemy z własnego rozwoju, by zaspokajać potrzeby rodziny, to ten okres może być dla nas szczególnie ciężki. Nie mając własnego życia, podporządkowujemy się życiu poszczególnych członków rodziny. Łatwo wówczas wpaść w pułapkę zarówno przesadnego koncentrowania się na dziecku, jak i nadmiernego angażowania się w realizację jego potrzeb,

Co wówczas robią takie mamy?

  • za wszelką cenę podtrzymują relację z dzieckiem na „starych zasadach”;
  • oczekują, że dziecko – tak jak do tej pory – będzie liczyło się z ich zdaniem i postępowało zgodnie z takim systemem wartości, w jakim je wychowały;
  • naciskają, by dziecko uwzględniało ich sugestie;
  • zaczynają nadmiernie ingerować w życie dziecka stale narzucając się ze swoją pomocą.

Jednym słowem, trudno dopuścić im myśl, że ich dziecko jest już dorosłe i jako odrębna istota ma prawo ułożyć życie po swojemu, bez większej ingerencji. Na to wszystko trzeba po prostu czasu: na pogodzenie się ze „stratą” (u mam), jak i na skuteczne próby ułożenia życia „po swojemu” (u dziecka).

Wśród mam są też i skrajne przypadki, kiedy to mamy robią wszystko, by jak najpóźniej doszło do niechcianej przez nie wyprowadzki dziecka. Mogą nawet popadać z nim w konflikt, ale najważniejsze jest to, by jak najdłużej było przy nich. Dlaczego? Bo w sytuacji, kiedy poświęciły całe życie dziecku, odnoszą wrażenie, że „tracąc” dziecko, tracą niejako swoją tożsamość, swoje życie, które od dawna nie jest przecież takie do końca „ich”. Zupełnie się w tym gubią… Jest to poniekąd zrozumiałe. To, co czują podczas rozstania z dzieckiem, to tzw. lęk egzystencjalny. Przejawia się on wewnętrzną pustką, obniżeniem nastroju, czy samotnością, a czasem także depresją i poczuciem zdradzenia.

Wspomnę jeszcze, że ten okres szczególnie trudno przechodzą też i te mamy, które samotnie wychowywały jedno dziecko lub takie, które tkwiły w nieudanym małżeństwie i nie posiadały silnej więzi emocjonalnej z partnerem. One uczucie wewnętrznej pustki przeżywają niezwykle głęboko.

Jak widać, syndrom pustego gniazda to nie przystosowawcza reakcja na przejście matki w tzw. okres po rodzicielski. To doświadczanie uczucia smutku, żalu i pustki z powodu usamodzielnienia się dziecka, a także lęku przed samotnością i obawy przed brakiem wsparcia ze strony dziecka w przypadku utraty sił lub choroby. Każda z matek ten okres przechodzi na swój sposób. I choć nie jest to łatwy czas dla obu stron, to jeśli dobrze przejdziemy przez ten kryzys typu rozwojowego i pozwolimy, aby nasze dziecko przejęło kontrolę nad własnym życiem, to jednocześnie sprawimy, że stanie się ono bardziej odpowiedzialne i niezależne. Dając dyskretne wsparcie swojemu dziecku nie tylko na nowo zyskamy jego zaufanie, ale i nasze relacje nabiorą innych, bardziej partnerskich barw.

  • Jeśli jednak czujesz, że jest Ci niezwykle trudno przejść przez ten okres, a dziecko czy dzieci nie rozumieją Twojego stanu i emocji, jakie za sobą niesie, to serdecznie zapraszam Cię do siebie na rozmowę. Razem poszukamy wyjścia z tej sytuacji.
  • Jeśli zaś jesteś dzieckiem takiego rodzica, któremu trudno się pogodzić z Twoim odejściem z domu rodzinnego, to wspólnie znajdziemy rozwiązanie tej sytuacji i popracujemy nad komunikacją z takim rodzicem, by dla obu stron ten proces był jak najłatwiejszy.  Serdecznie zapraszam do współpracy 🙂

Jeśli spodobał Ci się artykuł, udostępnij go dla innych:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Zostaw komentarz