Jak poradzić sobie z sytuacją, kiedy dorosłe dziecko nie chce opuścić domu?

Mniej więcej od około 40 roku naszego życia zaczyna się okres opuszczania przez nasze dziecko rodzinnego domu. Jest to całkiem naturalny proces, choć zapewne z początku dla obu stron trudny do przejścia. Dziecko wyjeżdża na studia do innego miasta, idzie do pracy lub nawet wyjeżdża za granicę w celu zdobycia nowego doświadczenia, my zaś z czasem godzimy się na jego samodzielność pozwalając mu w pełni dorosnąć.

Sytuacja się komplikuje, kiedy nasze dziecko zaczyna studia w rodzinnym mieście i już w nim zostaje. W takim przypadku oczywiste jest, że zupełnie bez sensu byłoby utrzymywać dziecko na studiach i dodatkowo płacić za stancję, skoro nadal może mieszkać w swoim pokoju. I o ile jeszcze na studiach może to być zrozumiałe, o tyle z czasem zaczyna być to uciążliwe i finansowo, i psychicznie. Z jednej strony mamy w domu dziecko, które ma już około 25 lat i jest to już w pełni dorosła i odpowiedzialna osoba, która powinna utrzymywać się sama, z drugiej strony w takiej sytuacji trudno wyjść nam z roli rodzica, który nadal czuje się w pełni odpowiedzialne za to dziecko.

W obecnych czasach coraz częściej mamy do czynienia z sytuacjami, w których dorosłe dziecko nie chce opuszczać rodzinnego domu. Są to głównie mężczyźni wychowywani w domu, w którym nie mieli obowiązków lub mieli ich ostatecznie za mało. Dla dorosłego dziecka mieszkanie w takim domu jest po prostu wygodne i w takiej sytuacji trzeba jak najszybciej wprowadzić w domu nowe zasady funkcjonowania, podział wszystkich obowiązków i opłat po równo. Dobrze też wspólnie wyznaczyć termin wyprowadzki dziecka, bo on w końcu powinien nadejść, dla dobra obu stron.

Zdarzają się też sytuacje, kiedy w rodzinnym domu, a właściwie w rodzinnym pokoju, planuje zamieszkać młoda para. To jest równie częste zjawisko, tym bardziej, jeśli oboje mieszkają w jednym mieście. Młodzi ludzie, tuż po studiach, nie mają jeszcze zdolności kredytowej, by mieć możliwość zakupu własnego mieszkania, więc mieszkanie u jednej z rodzin jest dla nich początkowo dużą pomocą. Trzeba tylko od początku ustalić zasady wspólnego mieszkania i tu – podobnie jak wyżej – wspólnie wyznaczyć termin wyprowadzki. Jeśli posiadamy duży dom i możemy oddać „młodym” jego część, ze wspólnym lub oddzielnym wejściem, to na dłuższy okres możemy dojść do porozumienia. Gorzej, gdy „młodzi” zajmują pokój w małym mieszkaniu. Wówczas w takim przypadku z braku komfortu zacznie być to na dłuższą metę coraz bardziej uciążliwe. Wspólne wyznaczenie terminu wyprowadzki powinno być wręcz koniecznością zanim dojdzie do wspólnego zamieszkania.

A co w takim razie zrobić, kiedy mamy już ułożone nasze życie bez dziecka i nagle ono dzwoni do nas oznajmiając nam, że jutro wprowadza się do nas z całą rodziną? W wyjątkowo trudnych przypadkach, jak pożar, powódź czy utrata pracy przez obojga przy dużym kredycie na dom, może spowodować nagły przyjazd do rodziców. Nie są to sytuacje bez wyjścia, ale na pewno od nas, rodziców, będą wymagały dużej pomocy finansowej i dobrej organizacji życia na nowo, szczególnie jeśli nasze dziecko ma już swoje dzieci. Tu już trzeba opracować realne cele i do nich dążyć, by „młodzi” jak najszybciej stanęli na nogi i odzyskali własną niezależność. Trzeba zachować dużo dyplomacji i asertywności wobec dziecka i jego rodziny, by nie przekroczyć granic komfortu dla obu stron. Warto też być świadomym, że im dłużej pozostajemy w takiej relacji z dziećmi, tym łatwiej o konflikty.

Najtrudniejszą chyba sytuacją jest ta, w której nasze dziecko ucieka od współmałżonka, który ma nałogi, problemy psychiczne, czy stosuje przemoc wobec naszego dziecka, czy jeszcze wobec wspólnych dzieci. Niezwykle trudną sytuacją jest też taka, w której współmałżonek związał się z drugą osobą i wniósł pozew o rozwód, a także śmierć jednego ze współmałżonków. Jeśli odchodzi lub umiera mężczyzna, a kobieta w czasie trwania związku nie podjęła żadnej pracy, dbając tylko o dom i dzieci, to wówczas jest to dla niej podwójnie traumatyczny okres. W tak trudnych przypadkach nasze dziecko potrzebuje nie tylko pomocy finansowej, ale i psychicznej. I pozornie, choć sprawa nie dotyczy nas bezpośrednio, to my również tej pomocy psychicznej będziemy potrzebować. Wsparcie dla nas, rodziców, jest niezbędne po to, byśmy potrafili mądrze wspierać nasze dziecko. I choć i tego typu sytuacje nie są bez wyjścia, to na pewno będę wymagać od nas, rodziców, najwięcej czasu i cierpliwości. Mimo delikatności sprawy tutaj także dobrze by było wyznaczyć z czasem datę wyprowadzki, bo odzyskanie kontroli nad swoim życiem pogrążonego w rozpaczy dziecka powinno być celem nadrzędnym.

Wszystkie sytuacje opisane powyżej według Erika H. Eriksona, twórcy teorii rozwoju psychospołecznego, nazywane są syndromem zagraconego gniazda. Czas, w którym, jako rodzice, powinniśmy odetchnąć po odchowaniu dzieci, zostaje zaburzony albo przez niedojrzałość dziecka i ucieczkę przed dorosłością, albo przez różne sytuacje losowe, które to dziecko napotyka w swoim życiu i przez to potrzebuje czyjejś pomocy. Dla obu stron nie jest to łatwy proces i najczęściej wymaga pomocy z zewnątrz. Ja, ze swojej strony, zapraszam Cię na niezobowiązującą rozmowę, podczas której pomogę Ci nabrać dystansu do zaistniałej sytuacji i wspólnie opracujemy wstępny plan działania 🙂

 

 

Jeśli spodobał Ci się artykuł, udostępnij go dla innych:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest

Zostaw komentarz